CBA w stanie likwidacji?

Po dwóch dekadach od utworzenia Centralne Biuro Antykorupcyjne jest na drodze do zakończenia działalności. 13 marca ustawę o likwidacji CBA przegłosował Sejm, jednak zgodę na zaprzestanie funkcjonowania biura musi wyrazić również prezydent. Kiedy i w jakich okolicznościach powstało CBA i dlaczego rządząca koalicja chce je zlikwidować?

Powołanie niezależnego od tzw. dziedzictwa PRL-u Urzędu Antykorupcyjnego było jedną z deklaracji Prawa i Sprawiedliwości z kampanii w 2005 r., która idealnie wpisywała się w projekt naprawy państwa i budowy IV RP. Obietnicą zrealizowaną w szybkim tempie i, co warto przypomnieć, przy szerokim poparciu parlamentarnym. Za utworzeniem nowej służby zagłosował nie tylko PiS, lecz także PO, Samoobrona, LPR, PSL – łącznie 354 posłów i posłanek. Przeciw było 42 parlamentarzystów SLD. W czerwcu 2006 r. prezydent Kaczyński podpisał ustawę i jeszcze w tym samym roku działalność rozpoczęło Centralne Biuro Antykorupcyjne. 

Pierwszym szefem CBA został Mariusz Kamiński, a jego zastępcą Maciej Wąsik – dziś europosłowie z ramienia PiS. Obaj skazani (i dwukrotnie ułaskawieni przez prezydenta Andrzeja Dudę) w związku ze swoimi działaniami jako szefowie służby w trakcie tzw. afery gruntowej, która doprowadziła do dymisji ówczesnego ministra rolnictwa Andrzeja Leppera (Samoobrona) i przyczyniła się do przedterminowych wyborów parlamentarnych w 2007 r. 

Przez dwadzieścia lat działalności CBA prowadziła śledztwa związane z korupcją polityczną i gospodarczą na wysokich szczeblach władzy. O ile potrzeba zwalczania łapownictwa i nadużyć nie budziła wątpliwości, to metody operacyjne stosowane przez biuro (np. inwigilacja za pomocą systemu Pegasus) czy niektórych funkcjonariuszy (jak np. stwierdzone przez sąd przekraczanie granic dopuszczalnej prowokacji w sprawie byłej posłanki PO Beaty Sawickiej) – już tak. W efekcie działalność nowej formacji była często oceniana ze względu na jej zaangażowanie polityczne, a nie skuteczność działań związanych stricte ze zwalczaniem korupcji.

O CBA było głośno m.in w kontekście takich spraw jak wspomniana już afera gruntowa, afera hazardowa, działań prowadzonych przez najbardziej znanego funkcjonariusza tej formacji – agenta Tomka, a z bardziej współczesnych – rozpracowania procederu nielegalnego obrotu dyplomami przez Collegium Humanum czy podejrzenia wykorzystania oprogramowania szpiegowskiego Pegasus do podsłuchiwania opozycji. 

Działania CBA negatywnie ocenili liderzy obecnej koalicji, którzy w listopadzie 2023 r. zgodzili się co do konieczności likwidacji biura i przekazania jego kompetencji do innych służb. To postanowienie znalazło wyraz w umowie koalicyjnej.

Warto przypomnieć, że nie był to nowy postulat. O zamknięciu CBA mowa była już w 2016 r. – to wtedy na konwencji programowej PO w Gdańsku ówczesny lider partii Grzegorz Schetyna sformułował pomysł likwidacji biura oraz Instytutu Pamięci Narodowej. CBA nazwał wtedy nadpolicją, której celem jest wywoływanie strachu i paraliżowanie politycznych oponentów. 

Koalicja 15 października nie przeforsowała zmian w prawie tak szybko, jak zrobił to PiS, powołując biuro w 2006 r. Od wspólnej deklaracji KO, Polski 2050, PSL-u i Lewicy do momentu, w którym gotowy projekt wpłynął do Sejmu, minęły dwa lata. 

Rządowy projekt w sprawie wygaszenia CBA trafił do laski marszałkowskiej w październiku 2025 r., pierwsze czytanie odbyło się w listopadzie i towarzyszyła mu burzliwa dyskusja między politykami koalicji a posłami Prawa i Sprawiedliwości, którzy gremialnie opowiedzieli się przeciwko planom likwidacji biura.

Definicja korupcji w propozycji rządowej jest identyczna jak w ustawie o CBA. Zmiany polegają na odejściu od modelu, w którym jedna służba specjalna odpowiada za zwalczanie przestępstw o charakterze korupcyjnym. W opinii projektodawcy centralizacja działań antykorupcyjnych w jednej instytucji nie sprawdziła się. Od 2015 r. Polska systematycznie spada w rankingu Transparency International mierzącym skalę korupcji w sektorze publicznym w 180 państwach (z 29 miejsca w 2015 r. na 47 miejsce w 2023 r.). W ocenie skutków regulacji mowa jest też o dublowaniu kompetencji między CBA a innymi organami ścigania. Kluczową kwestią są jednak zarzuty politycznego uwikłania biura i wykorzystywania go do innych celów niż te, do których zostało powołane.

Zobacz najnowsze

Projekt, poza likwidacją CBA, rozdziela zadania biura między inne służby państwowe (Policja, ABW) i instytucje (Krajowa Administracja Skarbowa). 

W strukturach policji zostanie wyodrębniona nowa jednostka operacyjna – Centralne Biuro Zwalczania Korupcji. CBZK przejmie większość zadań CBA w zakresie rozpoznawania, zapobiegania i wykrywania m.in: przestępstw korupcyjnych w jednostkach samorządu i administracji państwowej, wymiarze sprawiedliwości, sporcie, obrocie lekami i sektorze gospodarczym.

ABW będzie zajmować się przestępstwami korupcyjnymi zagrażającymi bezpieczeństwu państwa (w zamówieniach publicznych, procesach: prywatyzacji, komercjalizacji, udzielania koncesji, zezwoleń, rozporządzania mieniem jednostek sektora finansów publicznych).

Do kompetencji KAS przypisane będą zadania związane z kontrolą oświadczeń majątkowych.

Projekt określa model przejścia funkcjonariuszy CBA do innych służb. Funkcjonariusze, których zakres obowiązków obejmował czynności kontrolne, mogą być na własną prośbę przeniesieni do Służby Celno-Skarbowej. Funkcjonariusze wykonujący czynności inne niż kontrolne – do służby w Policji. Nie będzie wymogu powtórnej weryfikacji przydatności do służby.

Rangę ustawową uzyskają działania prowadzone w ramach tzw. osłony antykorupcyjnej. Osłona to zespół procedur służących koordynacji pracy Policji, ABW i Służby Kontrwywiadu Wojskowego w zakresie walki z korupcją. Osłoną można obejmować przedsięwzięcia, które cechują się większym ryzykiem wystąpienia nadużyć korupcyjnych lub godzą w interesy ekonomiczne państwa. Do takich zaliczono: prace nad ustawami, zamówienia publiczne, zmiany w strukturze właścicielskiej, wydatkowanie środków publicznych.

Czy rozwiązanie, które rekomenduje rząd, faktycznie przyczyni się do bardziej skutecznej walki z korupcją? Podczas dyskusji przed pierwszym czytaniem politycy PiS wyrazili przekonanie, że likwidacja CBA to błąd i działanie inspirowane politycznymi pobudkami. Paulina Matysiak (posłanka niezrzeszona) zapytała, dlaczego zamiast działań naprawczych rząd decyduje się na likwidację. Stanowisko koalicjantów jest jednoznaczne – CBA jest nie do odratowania. Wskazuje na to wypowiedź wicemarszałkini Sejmu Doroty Niedzieli (KO): „Jako chirurg mówię, że niekiedy trzeba coś wyciąć”, a jeszcze bardziej dosadnie wyraził się Konrad Frysztak (KO): „Przyznaję rację panu premierowi Tuskowi, który mówił, że ta służba, cytuję: została zdeprawowana przez poprzedników. Tego nie da się uratować i naprawić”.

13 marca 2026 r. Sejm większością 231 głosów uchwalił ustawę o likwidacji CBA. Sprzeciw wyraziło 180 parlamentarzystów: 174 polityków PiS, Jan Ardanowski z Koła Demokracja, członkowie koła Razem i niezrzeszona Paulina Matysiak. Od głosu wstrzymali się posłowie Konfederacji, Konfederacji Korony Polskiej oraz Jarosław Sachajko z koła Demokracja Bezpośrednia.

Trzeba jednak podkreślić, że wola koalicji rządzącej nie przesądza o tym, czy do likwidacji CBA faktycznie dojdzie. Plany rządu może pokrzyżować prezydent Nawrocki, którego ewentualne weto zniweczy realizację jednej z deklaracji zapisanych w umowie koalicyjnej.