W piątek zakończyło się dwudniowe, pierwsze w 2026 roku posiedzenie Sejmu. Język śląski, regulacja zawodu psychologa i zasady dotyczące recyklingu szklanych butelek to najważniejsze kwestie, którymi zajmowali się posłowie. Jak przebiegły głosowania i co o ustawach mówią posłowie?
Sejm przyjął ustawę o zawodzie psychologa. Nowe prawo tworzy samorząd zawodowy psychologów i porządkuje ramy prawne wykonywania zawodu. Zmiany mają zapewnić podniesienie jakości świadczeń i bezpieczeństwa korzystających z nich osób, m.in. dzięki dopuszczeniu do zawodu tylko tych osób, które posiadają odpowiednie kwalifikacje.
Za ustawą zagłosowało 241 posłów i posłanek z KO, PSL, Polski 2050, Lewicy, Razem i niezrzeszonych. PiS w większości wstrzymał się od głosu, przeciw byli Andrzej Adamczyk i Paweł Sałek, a także 6 posłów Konfederacji i niezrzeszony Tomasz Rzymkowski. Reszta Konfederacji, Konfederacja KP i Republikanie wstrzymali się od głosu.
Anita Kucharska-Dziedzic (Lewica):
Chcemy uzyskać jasne ścieżki awansu i zdobywania kwalifikacji i kompetencji. Chcemy zyskać pewność, że osoby, które znajdą się w rejestrze psychologów, tymi psychologami rzeczywiście są z wykształcenia, mają wiedzę i kompetencje, a także przestrzegają wysokich standardów uprawiania zawodu. Ten zawód, który jest zawodem zaufania publicznego, będzie więc nim nie tylko z nazwy.
Anna Dąbrowska-Banaszek (PiS):
Psycholog uzyskuje prawo wykonywania zawodu z dniem wpisu na listę psychologów. Magister psychologii ma mieć przydzielonego opiekuna, który ma nadzorować jego rozwój zawodowy. Wydanie negatywnej opinii przez opiekuna psychologów uniemożliwi wykonywanie zawodu. Zatem może się zdarzyć, że ponad 6-letnie kształcenie nie pozwoli na wykonywanie wyuczonego zawodu psychologa. Jest to krzywdzące dla takiej osoby.
Marta Golbik (KO):
Chciałabym odnieść się do zapisu o psychoterapii w tej ustawie, o którym często się mówi. Faktycznie 25 lat temu, gdy była wprowadzana ustawa, ta psychoterapia była wpisana. Ale nie znam żadnego autorytetu naukowego, który mówiłby, że psycholog po studiach bez dodatkowego kształcenia powinien prowadzić psychoterapię. (...) Jest zapis o tym, że osoba, która ukończyła studia, powinna odbyć dodatkowe szkolenie z psychoterapii.
Norbert Pietrykowski (Polska 2050):
Głównym celem nowelizacji jest podniesienie jakości świadczonych usług oraz dopuszczenie do zawodu tylko tych osób, które posiadają odpowiednie kwalifikacje. Państwo musi zagwarantować swoim obywatelom, że podczas wizyty u psychologa spotkają psychologa, a nie teologa czy zootechnika po kursie psychologicznym. Są to weekendowe kursy. Nikt by nie chciał do takiego psychologa trafić.
Sejm po raz kolejny przyjął ustawę o nadaniu etnolektowi śląskiemu statusu języka regionalnego. W 2024 r. ustawa została uchwalona przez parlament, ale zawetował ją prezydent Andrzej Duda. Ustawa i tym razem nie ma zbyt dużych szans na powodzenie, bo Karol Nawrocki jeszcze w kampanii wyborczej nie poparł tego rozwiązania, a w październiku zawetował podobną ustawę w odniesieniu do języka wilamowskiego.
Za ustawą głosowało 244 przedstawicieli koalicji rządzącej, Razem i niezrzeszonych, a także 2 posłów PiS ze Śląska – Bolesław Piecha i Marek Wesoły. Grzegorz Gaża (PiS) i Paweł Kukiz (Republikanie) wstrzymali się od głosu. Pozostali posłowie PiS i Republikanów, a także cała Konfederacja, Konfederacja KP i niezrzeszony Tomasz Rzymkowski zagłosowali przeciw.
Wojciech Zubowski (PiS):
Bez względu na to, czy za jakimś rozwiązaniem jest 100, 1 tys., 10 tys. czy 100 tys. osób, trzeba trzymać się tego, co jest napisane w ustawie i co jest zgodne ze stanem faktycznym, a nie tego, co jest tylko wolą, chęcią czy przekonaniem. Tymczasem językoznawcy wskazują, że śląszczyzna nie różni się istotnie od polszczyzny, nie różni się bardziej niż dialekt wielkopolski czy małopolski. Nie potrzebujemy tworzenia sztucznych podziałów tam, gdzie nauka widzi jedność.
Posłanka sprawozdawczyni Monika Rosa (KO):
Śląski charakteryzuje się zaawansowanym stopniem kodyfikacji ortograficznej i fleksyjnej. Ma odmianę literacką: „Cholonek”, sztuki wystawiane w Teatrze Śląskim, liczne tłumaczenia, np. powieści „Alicja w Krainie Czarów”, „Kubuś Puchatek” czy „Hobbit”. Śląski charakteryzuje się odrębnością lingwistyczną od języka polskiego i od każdego innego języka. W spisie powszechnym używanie języka śląskiego zadeklarowało niemal 0,5 mln osób. Istnieją zatem wszelkie przesłanki, aby język śląski został uznany za język regionalny tuż obok języka kaszubskiego.
Jarosław Rzepa (PSL):
Blisko 0,5 mln osób posługuje się tym językiem, mówi nim, chce go używać i chciałoby, aby nie zanikł wraz z tym, że kiedyś być może ich zabraknie, a za mało będzie osób, które będą o to dbały. Obserwuję to, co się dzieje od wielu lat, kiedy uznano język kaszubski jako język regionalny. To bardzo pozytywne zmiany, jeśli chodzi o to, co się dzieje w szkołach, w radiu, w publikacjach, w kulturze na Kaszubach. Dlaczego nie może się to dziać na Śląsku?
Maciej Konieczny (Razem):
Jestem przekonany, że tak naprawdę nie potrzebujemy uczonych debat językoznawczych i historycznych oraz finezyjnych argumentów naukowych. Mamy kilkaset tysięcy obywateli polskich, którzy mówią językiem śląskim, troszczą się o niego, chcą, żeby ich dzieci uczyły się go w szkole. I to w zupełności powinno wystarczyć, żebyśmy zagłosowali za uznaniem języka śląskiego.
Roman Fritz (Konfederacja Korony Polskiej):
Język śląski nie istnieje. Nie możemy jako Sejm uznawać tej fikcji. To, że zajmujemy się tym tematem, świadczy o tym, jak słabe mamy rządy, które nie koncentrują się na problemach Polaków, lecz na problemach wydumanych, których twarzą jest pani poseł Monika Rosa, która zapraszała pana Langera i jego Śląską Ferajnę do Sejmu. Oni występują często w takich koszulkach z dwoma mapami: Hiszpanii z oderwaną Katalonią i Polski z oderwaną częścią Śląska, a także napisem: dwa narody, jeden cel.
Sejm przyjął nowelizację ustawy o gospodarce opakowaniami. Nowy centralny system kaucyjny objął też szklane butelki wielokrotnego użytku (np. po wodzie mineralnej lub piwie), więc przedsiębiorcy nie powinni już zbierać ich na własną rękę. Dzięki zmianie ustawy będą mieli wybór między uczestnictwem w systemie centralnym a prowadzeniem samodzielnej zbiórki butelek.
Ustawa wprowadza też obowiązek przyjęcia butelki zwrotnej (bez konieczności okazania paragonu) przez każdy sklep, jeżeli sprzedaje on dany produkt.
Ustawę poparło 241 posłów koalicji rządzącej (w tym 7 posłów Lewicy), Konfederacji, Republikanów, Konfederacji KP i niezrzeszonych. Przeciw głosowała Klaudia Jachira (KO), 3 posłanki Lewicy, niezrzeszona Paulina Matysiak i koło Razem. PiS oraz 11 przedstawicieli Lewicy wstrzymało się od głosu.
Posłanka sprawozdawczyni Gabriela Lenartowicz (KO):
Ustawa z 13 lipca 2023 r. wprowadziła centralny system kaucyjny. Zostały włączone do tego systemu butelki szklane, dotychczas funkcjonujące w systemach kaucyjnych przedsiębiorców. Zmiana ma na celu usunięcie zbędnej bariery regulacyjnej i potwierdzenie, że dotychczasowe systemy mogą nadal funkcjonować na zasadzie dobrowolności.
Anna Paluch (PiS):
Z pasją rozwiązujecie problemy, które sami stworzyliście. Stworzyliście je źle przygotowaną nowelizacją z 2024 r. Ustawa z 13 lipca 2023 r., która stworzyła zręby systemu kaucyjnego, została przygotowana tak, by w ten tworzony system włączyć istniejące od lat systemy zwrotu szklanych butelek wielokrotnego użytku. Po co było niszczyć te dobre systemy? Zniszczeniem właśnie była ta zmiana wprowadzona ustawą uchwaloną 21 listopada 2024 r.
Gabriela Lenartowicz (KO):
Już pani tyle nakłamała, bzdur nagadała, że niech sobie pani daruje. Odwracała pani kota ogonem. To wyście wprowadzili te rozwiązania. To wy włączyliście butelki szklane wielokrotnego użytku, a nie włączyliście jednorazowych. To wy wyrzuciliście dotychczasowe systemy kaucyjne z tego rozwiązania. Z mozołem staramy się to naprawiać, jak tylko się da, słuchając głosu interesariuszy, także przedsiębiorców i konsumentów.
Elżbieta Burkiewicz (Polska 2050):
Wielu przedsiębiorców od dawna prowadzi systemy zwrotu, czyli, można powiedzieć, własne systemy kaucyjne, oparte na krótkim łańcuchu dostaw, sprawnej logistyce i skutecznej kontroli jakości. Efektywność tych systemów sięga ponad 90%, co stanowi wynik, którego nie możemy ignorować. Przedsiębiorcy będą mogli zdecydować, czy uczestniczą w centralnym systemie kaucyjnym, czy realizują ten obowiązek poprzez własny system zbiórki.
Witold Tumanowicz (Konfederacja):
Reforma systemu kaucyjnego to przykład oderwania polityki klimatycznej od zdrowego rozsądku. To ogromne koszty, minimalny efekt i gwarantowane zyski dla operatorów. System kaucyjny faworyzuje największe sieci handlowe, które mają kapitał, przestrzeń i infrastrukturę. W praktyce system wypycha drobny handel z rynku i przyspiesza jego koncentrację. Konfederacja uważa, że tego systemu nie da się naprawić. Należałoby od niego po prostu odejść. Jednak na próby poprawienia tego systemu należy patrzeć pozytywnie.